Jakoś, gdzieś, kiedyś... [cz.6]
Po czterech intensywnych dniach początków studiów, Annie wraca do domu! Nie mogła doczekać się chwili wytchnienia od natłoku nowych informacji. Jednak przed wyjazdem, zanim jej tata Timor przyjechał po nią do akademika, Annie zadecydowała, że podjedzie do sklepu kupić niezbędne rzeczy na przyszły tydzień.
![]() |
Taki zapas chyba powinien wystarczyć...? |
Po 2 godzinach od powrotu ze sklepu do drzwi akademika zapukał tata, Timor. Przywiózł jej zapas jedzenia na następny tydzień (ciekawe, gdzie to wszystko pomieści?) i wyruszyli w drogę do Tensville...
![]() |
Zbieraj się, jedziemy do domu! |
Po drodze wstąpili również na pyszny obiad. Po dwóch i pół godzinie, wyczerpana Annie dotarła do Tensville. Swojego Tensville, za którym tak bardzo tęskniła.
![]() |
Nareszcie w domu! |
![]() |
No dalej, właź! |
Po wejściu do domu mama Annie, Erica, bardzo ciepło ją przywitała. Mimo, że minęło zaledwie kilka dni, to bardzo się za nią stęskniła. Niestety, Annie za dwa dni musi już wracać. To będzie jej pierwsza samodzielna podróż pociągiem. Jak się uda - dowiecie się już w kolejnej części!
Pozdrawiam!
I love the train :)
OdpowiedzUsuń